Z badań wynika że słabo. Jeśli tylko jedna trzecia badanej grupy zdała dość w sumie prosty test z wiedzy / umiejętności marketingowych, to wyłania się z tego straszny obraz. Osobiście sądzę, że gdyby komentowane w newsach badanie zrobić w Polsce, to wyniki byłyby lepsze. Polska branża marketingowa jest dość konkurencyjna i mój zakład jest taki, że bylibyśmy pewnie o jakieś 15-20% lepsi niż grupa badana.
Warto się jednak przy okazji zastanowić nad szerszym kontekstem tego, czym jest skillset marketera w obecnym świecie. Mam wrażenie, że pozycja tak zwanych T-shaped marketerów, czyli ludzi o szerokiej wiedzy z jednocześnie jedną wybraną specjalizacją, gdzie są megaekspertami staje się mocniejsza niż kiedykolwiek. Dzieje się to oczywiście za sprawą narzędzi AI, które dają inteligentnej i rozumiejącej marketing osobie niesamowite możliwości egzekucyjne.
Drugi element kompetencji marketingowych, który będzie dawał gigantyczną przewagę, to umiejętności, które pozwolą marketerowi pisać proste programy, integracje i automatyzacje przy pomocy narzędzi takich jak Claude Code.
Skillset marketera zaczyna obecnie przypominać bardziej szwajcarski scyzoryk niż wysoko wyspecjalizowane narzędzie o jednej funkcji. Jedno jest pewne: nasza praca będzie trudniejsza i będzie wymagała ludzi o znacznie większej decyzyjności i podmiotowości niż obecnie. Ciężar biznesu przejdzie jeszcze mocniej do marketingu.
Spis treści:
Ipsos: marketerzy potrzebują szkoleń
Meta rezygnuje z metawersu
Anthropic: halucynacje AI groźniejsze niż utrata pracy
Facebook płaci influencerom
Tesla walczy o markę
Emplifi podpowiada, jak „podkręcić” rolki
IKEA poprawia króla
Scottie Pippen jest jak Mr. Pibb
McDonald’s zatrudnił roboty
Anavarza Bal szuka ambasadora
Shorts
Weekly tool
Ipsos: marketerzy potrzebują szkoleń
Szukacie specjalistów od marketingu?
Obyście trafili w dobre ręce.
Według nowego badania Ipsos raptem 35 proc. marketerów ma podstawową wiedzę dziedzinową potrzebną do podejmowania szybkich i trafnych decyzji. W warunkach presji budżetowej, stresu (deklaruje go 60 proc. badanych) i „parcia” na efekty braki kompetencyjne stanowią ryzyko biznesowe.
Problem mogą rozwiązać szkolenia. Marketerzy z formalnym przygotowaniem byli w stanie osiągnąć wymagany próg wiedzy cztery razy częściej i znacznie bardziej ufali swoim umiejętnościom niż ich nieprzeszkoleni koledzy.
Z badania wynika również, że marketerzy z większych firm osiągają lepsze wyniki niż ci z mniejszych (45 proc. vs 35 proc.) – co sugeruje, że te pierwsze oferują bardziej uporządkowaną ścieżkę rozwoju.
Jedne projekty upadają z hukiem, inne po cichu. W tym drugim stylu ze sceny schodzi Horizon Worlds.
Meta ogłosiła, że 15 czerwca zakończy działanie wersji VR swojej platformy – zaprojektowanej z myślą o goglach Quest. Dzień później, rzekomo pod wpływem presji użytkowników, firma „zmieniła zdanie” i oświadczyła, że jednak utrzyma wsparcie – bez rozwijania projektu.
Na dotychczasowych zasadach platforma ma działać w kanale mobile, gdzie cieszy się większą popularnością. Nie wiadomo tylko, jak długo. Według szacunków Appfigures apka wygenerowała dotychczas sprzedaż w wysokości… 1,1 miliona dolarów.
„Wygaszenie” Horizon Worlds nie jest sensacją. Projekt dogorywał już od jakiegoś czasu. Jednak pod pewnymi względami porażka Mety jest spektakularna.
Po pierwsze, straty Reality Labs (dział R&D odpowiedzialny za rozwój platformy) od 2021 r. sięgnęły 73 miliardów dolarów. Po drugie, Horizon Worlds było filarem nowej strategii firmy, obliczonej na stworzenie największego metawersu i „następnego rozdziału” w historii internetu. Po trzecie, symbolem nowej strategii był głośny rebranding – zmiana marki z Facebook na Meta.
Skoro obecna nazwa straciła uzasadnienie, może warto by ją znowu zmienić – np. na MetAI?
Anthropic: halucynacje AI groźniejsze niż utrata pracy
Ludzie nie boją się konkurencji ze strony sztucznej inteligencji tak bardzo, jak jej halucynacji.
Taki wniosek płynie z badania przeprowadzonego przez Anthropic na grupie 80 tys. użytkowników Claude’a z 159 krajów.
27 proc. respondentów jako największy powód do niepokoju związany z AI wskazuje nieprawidłowe odpowiedzi chatbotów. Utrata pracy na rzecz robotów to główny przedmiot troski „tylko” 22 proc. ankietowanych. Z kolei 16 proc. badanych za największe wyzwanie uznało negatywny wpływ AI na zdolność ludzi do krytycznego myślenia.
„Halucynacje AI to koszmar. Straciłem przez nie mnóstwo roboczogodzin” – mówi jeden z respondentów, przedsiębiorca z Niemiec. „Dostrzegam błędy AI tylko dlatego, że bardzo dobrze znam się na temacie, ale co ze sprawami, na których się nie znam?” – pyta retorycznie pracownik wojskowy z Meksyku.
A przecież zasadę pracy z AI opracowano już na początku zeszłego wieku. Brzmi ona: „ufaj, ale sprawdzaj”.
Platforma uruchomiła program Creator Fast Track, w ramach którego oferuje 3 tys. dolarów miesięcznie za publikowanie piętnastu rolek lub krótkich wideo miesięcznie. Warunek? Co najmniej milion followersów na jednej z innych platform, np. Instagramie, TikToku lub YouTube’ie. Twórcy, którzy nie przekroczyli tego progu, mogą liczyć na wynagrodzenie do tysiąca dolarów miesięcznie.
Dlaczego nie macie czego żałować?
Program dostępny jest (przynajmniej na razie) jedynie w USA i Kanadzie.
„Pensja” wypłacana jest raptem przez trzy miesiące.
W przypadku wielu twórców oferowana kwota „nie pokrywa nawet kosztów produkcji” – twierdzi Jordan Schwarzenberger, założyciel agencji Arcade i manager influencerów.
Kto pierwszy, ten lepszy. Ta zasada sprawdza się nie tylko w sprincie, ale również brandingu.
W przyszłym miesiącu Tesla zamierza ruszyć z produkcją autonomicznych taksówek marki Cybercab. Amerykańskiemu gigantowi wszedł jednak w paradę UniBev – francuski hurtownik napojów. Firma zarejestrowała znak towarowy Cybercab kilka dni po tym, jak Elon Musk publicznie ogłosił nazwę projektu.
Tesla poskarżyła się na Francuzów do amerykańskiego urzędu patentowego, zarzucając UniBev squatting – zajęcie znaku towarowego w złej wierze, bez zamiaru wykorzystania go do celów biznesowych. UniBev ma czas na odpowiedź do 19 kwietnia. Szkopuł w tym, że jeśli sprawa trafi do sądu, spór może potrwać do 2027 r., co komplikuje plany Tesli, która chce wprowadzić usługę robotaxi przed końcem bieżącego roku.
Dobra rada na przyszłość: najpierw rejestruj, potem ogłaszaj.
Na dobry początek warto przeanalizować 10 tys. nagrań i wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski – jak zrobiła to platforma Emplifi.
Z jej ustaleń wynika, że przepis na sukces to ludzka mowa, obecność człowieka i właściwy timing.
Facebookowe reelsy, w których wypowiedź rozpoczyna się w ciągu pierwszych trzech sekund, o 25 proc. skuteczniej zatrzymują widzów na 10 sekund niż materiały z audio w formie muzycznej. Prawdopodobieństwo 30-sekundowej retencji w tym przypadku wzrasta o 6,6 proc. Dodatkowo rolki z mową generują o 5,6 proc. większe zaangażowanie niż te z muzyką.
A co z obecnością? Pojawienie się człowieka na co najmniej sekundę w ciągu pierwszych trzech sekund rolki zwiększa retencję w ciągu pierwszych 10 sekund o ponad 10 proc.
Są też inne ciekawostki.
W przypadku filmików o długości do 7 sekund płynna pętla odtwarzania zwiększa liczbę replayów o 18,7 proc., zasięgi – o 23,6 proc., a zaangażowanie o 16,1 proc. Liczy się też format. Materiały pionowe osiągają średnio o 20,9 proc. większy zasięg.
Jeśli jeszcze was nie zemdliło, pędźcie podkręcać wyniki.
Na Piazza Yenne w Cagliari stoi pomnik Karola Feliksa, XIX-wiecznego króla Sardynii. Monarcha gestem ręki informuje, jak trafić na drogę królewską (Carlo Felice). Taką przynajmniej ma intencję – w praktyce wskazuje kierunek przeciwny.
Ten „błąd instalacyjny” stał się elementem lokalnego folkloru i źródłem wesołości osób wtajemniczonych. O sprawie dowiedziała się IKEA, która postanowiła wykorzystać ją w swojej kampanii. Marka otworzyła sklep mniej więcej 10 km od Piazza Yenne – w kierunku, który chciał wskazać król, ale ktoś pomieszał mu szyki.
Żeby wyjaśnić zainteresowanym, którędy droga, IKEA wynajęła fragment elewacji od hotelu „Carlo Felice”, naprzeciwko pomnika. W balkonach budynku umieściła neoklasycystyczne (?) wnęki, w które wstawiła figury stylizowane na swoich pracowników. Rzeźby naprawiają błąd króla i pokazują, jak dotrzeć do marketu.
Żart wysokiego kontekstu – jak przystało na kraj kultury wysokiej.
Najlepiej jest być najlepszym. Bycie „dwójką” to prawie porażka.
Wie o tym Scottie Pippen, no i jego fani. Koszykarz, choć znakomity, zawsze pozostawał w cieniu Michaela Jordana.
W najnowszej kampanii Coca-Coli były skrzydłowy Chicago Bulls osładza sobie wspomnienia smakiem Mr. Pibb.
Myśl przewodnia kampanii to analogia między legendą koszykówki a brandem o statusie „challengera”, który pozostaje w głębokim cieniu innych marek z portfolio koncernu.
Niby miło zobaczyć Scottiego Pippena. Można się jednak zastanawiać, czy relacja z Mr. Pibb nie pozbawi go statusu nawet skromnej „dwójki”.
Przyszłość kelnerów stanęła pod znakiem zapytania.
W jednym z szanghajskich lokali McDonald’s ludzi zastąpiły roboty.
Maszyny zaprojektowane przez Keenon Robotics zajęły się przyjmowaniem zamówień, udzielaniem informacji, dostarczaniem posiłków, zbieraniem tacek i sprzątaniem.
Wymiana personelu to na razie tylko test. Firma chce sprawdzić, czy humanoidy mogą realnie przejąć działania „na froncie” i zapleczu.
Podobno nie stanie się to w ciągu najbliższych kilku lat – ale lata szybko lecą.
Turecka marka Anavarza Bal, jeden z największych producentów miodu na świecie, ogłosiła rekrutację na stanowisko ambasadora praw pszczół.
Kandydat, który pokona konkurentów, stanie na czele całego działu – praw pszczół. Nowa jednostka będzie zajmować się dobrostanem zapylaczy, regeneracją ekosystemów i dostosowywaniem tureckiego pszczelarstwa do światowych standardów ochrony tych owadów.
Ambasador będzie odpowiadał m.in. za działania terenowe, projekty odtwarzania siedlisk, szkolenia pszczelarzy oraz współpracę z krajowymi i międzynarodowymi organizacjami zajmującymi się ochroną pszczół.
Gdy wszystko staje się smart, zmądrzeć musi również poczta. Yahoo wyposażył swoją skrzynkę e-mail w funkcję AI, która wyciąga z „listów” kluczowe informacje (zadania, deadline’y, spotkania, terminy płatności rachunków itd.) i automatycznie dodaje je do pocztowego kalendarza oraz listy zadań. W efekcie skrzynka z „biernego” archiwum zamienia się w aktywny organizator. Dobrze, żeby jeszcze kawę zaparzyła.