Wybierasz wydarzenie, np. „Czy Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy w czerwcu 2026?” albo „Czy temperatura w lipcu przekroczy rekord?”. Każde wydarzenie ma binarny wynik: Tak lub Nie.
Kupujesz kontrakty. Kontrakt na „Tak” kosztuje tyle, ile rynek wycenia prawdopodobieństwo. Jeśli cena to 0,65 zł, rynek uważa, że jest 65% szans na „Tak”. Kontrakt na „Nie” kosztuje wtedy 0,35 zł. Razem zawsze daje 1,00 zł.
Czekasz lub handlujesz. Możesz trzymać kontrakt do rozstrzygnięcia albo sprzedać go wcześniej, jeśli cena się zmieniła. Przykład: kupiłeś „Tak” za 0,40 zł, rynek przesunął się na 0,70 zł, sprzedajesz z zyskiem.
Rozstrzygnięcie. Gdy wydarzenie się rozstrzygnie, wygrywający kontrakt wypłaca 1,00 zł, przegrywający 0,00 zł. Jeśli kupiłeś „Tak” za 0,65 zł i miałeś rację, zarabiasz 0,35 zł na kontrakcie.
A zatem cena kontraktu staje się estymacją prawdopodobieństwa: co ludzie realnie myślą, że się wydarzy. Właśnie dlatego media zaczynają traktować te dane jak alternatywę dla sondaży. Ludzie głosują portfelem, więc mają motywację, żeby mieć rację, a nie żeby dobrze wypaść.
Nie ma tu miejsca na autorytet, tytuł ani konsensus towarzyski. Jest cena, która agreguje wiedzę publiczną, prywatne sygnały i setki modeli w jedną, aktualizowaną w czasie rzeczywistym, liczbę. Piękne i jak na razie skuteczne!
Spis treści:
Kalshi współpracuje z FOX
Kantar: klienci chcą kupować przez AI
NASA dementuje plotki o Nutelli
Search Engine Land: ChatGPT lubi Bing
Coca-Cola rezygnuje z czerwieni
Cadbury powiększyło minijajko
giffgaff przytula klientów
TikTok ukrył grę w swoim chacie
KitKat zatrudnia uzbrojoną eskortę
McDonald’s zachęca do chodzenia na skróty
Shorts
Weekly tool
Kalshi współpracuje z FOX
Okazuje się, że hazard to bardzo dobre narzędzie do przewidywania przyszłości.
Kalshi (prediction market) to platforma, na której możesz obstawiać praktycznie wszystko. Kto wygra wybory. Jaki będzie wynik meczu. A nawet… Gdzie odbędzie się ślub Taylor Swift.
Co ma to wspólnego z wiadomościami? Wychodzi na to, że gdy duża liczba osób ma motywację finansową, aby poprawnie przewidzieć nadchodzące wydarzenia – to ceny zakładów zaczynają bardzo skutecznie reflektować ich prawdziwe prawdopodobieństwo.
Prediction markets szybko zyskują popularność. FOX nie jest jedynym medium, które postawiło na współpracę z Kalshi – platforma działa już także z CNBC i CNN (od grudnia zeszłego roku).
A jeśli martwią was hazard, manipulacja rynku i insider trading… To nie jesteście jedyni.
Pod koniec marca OpenAI wycofało z ChatGPT wprowadzoną kilka miesięcy temu funkcję Instant Checkout. Rozwiązanie podobno nie zdobyło oczekiwanej popularności, a firma postanowiła skupić się na wspieraniu „decyzji zakupowych”. Najnowsze badanie Kantar sugeruje jednak, że funkcję być może warto będzie kiedyś przywrócić.
Spośród 2 tys. ankietowanych mieszkańców UK, aż jedna trzecia deklaruje gotowość do bezpośredniego kupowania przez narzędzia AI, w tym ChatGPT. Dodatkowo 41 proc. respondentów zadeklarowało „ekscytację” w związku z możliwościami sztucznej inteligencji i „pełne zaufanie” do tej technologii podczas podejmowania decyzji zakupowych.
W badaniu pojawia się też kilka innych ciekawych liczb:
15 proc. respondentów uważa, że jeśli AI nie poleca produktu, to prawdopodobnie nie jest on dla nich,
41 proc. sądzi, że marki pojawiające się w rekomendacjach AI zapłaciły za swoją widoczność,
27 proc. nie ufa AI, ale chce ją testować,
a tylko 13 proc. w ogóle nie chce z niej korzystać.
Najczęstsze zastosowania AI w kontekście zakupowym dotyczą wyszukiwania i porównywania ofert, szczególnie w dziedzinie podróży i turystyki, rzadziej w przypadku codziennych sprawunków.
Na razie AI wciąż pełni głównie rolę narzędzia „discovery”, a nie miejsca finalizacji zakupu, ale „agentyzacja” handlu wydaje się nieuchronna, a sprzedażowa i marketingowa zależność e-commerce’u od chatbotów będzie się pogłębiać.
Słyszeliście o takiej wyszukiwarce jak Bing? Lepiej, żeby tak było.
To właśnie ona ma kluczowy wpływ na to, jakie marki poleca ChatGPT.
Tak wynika z badania przeprowadzonego przez Molly Nogami i Bena Tannenbauma, ekspertów SEO/GEO publikujących gościnnie na łamach branżowego serwisu Search Engine Land.
W ramach eksperymentu duet zadał chatbotowi 68 razy następujące pytanie: „Jakie są najlepsze hotele w Nowym Jorku?”. Następnie SEO-wcy sprawdzili, które hotele pojawiały się w odpowiedziach najczęściej. W swojej analizie uwzględnili wszystkie wzmianki, cytowane źródła, tzw. query fanouts (zapytania pomocnicze wykonywane przez model) i wyniki tych zapytań w Google i Bing.
Okazało się, że dominacja w treściach zwracanych przez Google nie przekłada się na obecność w odpowiedziach ChatGPT. Taka korelacja występuje natomiast w przypadku Bing – marki o wysokiej widoczności w wyszukiwarce Microsoftu są chętnie uwzględniane przez ChatGPT.
Wcześniej o podobnej zależności informował Seer Interactive. Firma przeprowadziła badanie, z którego wynika, że ok. 87 proc. źródeł cytowanych przez ChatGPT pokrywało się z wynikami z wysokich pozycji w Bing.
Z jednej strony utrudnienie, z drugiej cieszy myśl, że Google to nie wszystko.
Marketing to sztuka przekonywania. A cóż może być bardziej przekonującego od iluzji optycznej?
Po takie właśnie sztuczki sięgnęła Coca-Cola.
Marka ruszyła z kampanią „You Must Love Coke”, w której pogrywa z mózgami odbiorców.
Firma stworzyła serię kreacji OOH w niebieskich odcieniach z pominięciem swojej flagowej barwy. Mimo to odbiorcy z łatwością dostrzegą na reklamach czerwoną puszkę coli. Sęk w tym, że puszka nie jest czerwona – czerwień dopowiada sobie mózg. Działa tu mechanizm znany z powidoku, związany budową siatkówki ludzkiego oka i zjawiskiem barw dopełniających.
Po co drwić z odbiorców?
To „wina” samych odbiorców.
Kampania przeznaczona jest na stadiony piłkarskie w Brazylii i Argentynie – te, na których czerwień kojarzy się z wrogimi klubami. W ten sposób Coca-Cola informuje kibiców, że tak naprawdę jest po ich stronie, a nie tych czerwonych.
Dobrą ceną można przekonać wielu klientów, ale na wszelki wypadek warto ich jeszcze przytulić.
Brytyjska sieć komórkowa giffgaff robi to za pomocą „Huggable Poster” – instalacji z elementem happeningu.
Firma wyposażyła nośnik OOH w futrzane ramiona wykonane z pianki termoelastycznej. Przechodnie, którzy potrzebują odrobiny ciepła (lub chcą je przekazać piance), mogą zaserwować sobie dawkę czułości w miejscu publicznym (konkretnie – londyńskim Convent Garden).
giffgaff demonstruje w ten sposób, co czują klienci sieci na wieść o darmowych pakietach dodatkowych danych w czasach, gdy inni operatorzy podnoszą ceny abonamentu.
Jest marketing agresywny i jest marketing pieszczotliwy.
Platforma umieściła w swoim chacie grę emoji – niewidoczną na pierwszy, ani nawet drugi rzut oka. Funkcja została „zaszyta” w systemie – i na tym polega wic. W żargonie komputerowym takie rozwiązanie określane jest wielkanocnym mianem easter egg.
By uruchomić grę, trzeba wysłać dowolną emotkę w wiadomości prywatnej. Pod spodem pojawi się link „Tap emoji to play emoji game”. Po kliknięciu wyświetli się zielony ekran z pływającymi emoji i aligatorami. Zabawa polega na przesuwaniu w górę zdjęcia profilowego rozmówcy i odbijaniu się od aligatorów przy jednoczesnym unikaniu szkieletów.
1,7 sekundy to kupa czasu. McDonald’s pokazuje, jak go nie roztrwonić po drodze do jego lokalu.
Holenderski oddział sieciówki ruszył z kampanią outdoorową zatytułowaną „Shortcuts to McDonald’s”. Firma wyszukała ścieżki wydeptane w okolicach swoich restauracji i uwieczniła je na zdjęciach, które zamieściła na billboardach. Z kreacji wynika, że korzystanie z chodników nie ma sensu, skoro do celu szybciej można dotrzeć po tym, co kiedyś było trawnikiem.
🩳 Instagram testuje nową subskrypcję dla twórców z dodatkowymi narzędziami (m.in. tworzenie nielimitowanych list odbiorców, liczniki ponownych obejrzeń stories i animowane superlajki).
Weekly tool
Prywatny sekretarz to fajna sprawa. Dzisiaj można mieć go za darmo w telefonie – np. w formie Google AI Edge Eloquent. Narzędzie udostępnione przez Google to „inteligentna” apka voice-to-text, rejestrująca głosowe przemyślenia użytkownika w formie tekstowej. W odróżnieniu od większości rozwiązań tego typu „elokwentna” apka wycina potknięcia, chrząknięcia i powtórzenia, zwracając czysty, przejrzysty i poprawny gramatycznie tekst. Miło ze strony AI, że pozwala nam się nie starać.