Tego, że na Facebooku użytkownik jest produktem, chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć. Niestety teraz to samo dzieje się z tymi, którzy za Facebooka płacą, czyli reklamodawcami. Stajemy się bowiem narzędziami do trenowania reklamowego AI Mety, a nasze budżety płacą rachunki za prąd tego – jak powiedziałby Stanisław Lem – elektronowego mózgu.
Badania oraz praktyka jasno wskazują, że wydajność i jakość reklam generowanych oraz targetowanych przez AI wciąż jest niższa, niż ta osiągana przez ludzi. Mimo tego big tech będzie starał się nam je wcisnąć, nawet jeśli oznacza to, że musi się posunąć do praktyk takich jak:
UI systemów reklamowych w jasny sposób utrudnia wyłączanie AI i ręczną konfigurację.
Nawet jeśli wyłączysz „ulepszanie” reklam, to może okazać się, że twoje reklamy zostały zmienione – można o tym sporo poczytać w sieci.
Nawet 5% twojego budżetu reklamowego Meta może przesunąć na emisje, których nie wybrałeś / które wykluczyłeś.
Teraz w panelu reklamowym będzie trzeba siedzieć jeszcze dłużej tylko po to, aby poprawiać to, co schrzaniła sztuczna inteligencja. Przynajmniej do czasu, aż ją czegoś nauczymy…
Spis treści:
Kantar: AI nie zwiększa skuteczności kampanii
IAB: Rośnie wartość reklamy w gospodarce twórców
Nano Banana Pro podbija internet
Meta zeskanuje ci pokój
Rekordowa cena za „Supermana” w Heritage Auctions
Qatar Airways robi reklamy 10 km nad ziemią
Sigortam chroni kierowców przed ptakami
Starbucks zaskakuje przechodniów
Kitchen Warehouse oferuje rabaty z piekarnika
Zagrzeb uświadamia turystów
Shorts
Weekly Tool
Kantar: AI nie zwiększa skuteczności kampanii
Nie istnieje wyraźna korelacja między wykorzystaniem AI a skutecznością spotów reklamowych.
Tak przynajmniej wynika z badania przeprowadzonego przez Kantar, obejmującego analizę ponad 350 reklam stworzonych przy wsparciu sztucznej inteligencji.
Okazuje się jednak, że reklamy wykorzystujące AI wypadają nieco gorzej pod względem zapewniania markom rozpoznawalności – zwłaszcza w sytuacjach, gdy widać „szwy” po sztucznej inteligencji. Niższy jest również poziom satysfakcji odbiorców.
Znacznie lepsze rezultaty osiągają reklamy wykorzystujące AI w sposób bardziej wyrafinowany. Ponad 40 proc. tego typu spotów zbliżało się do pułapu wyników w zakresie rozpoznawalności marki.
Ponadto badanie facial coding (analiza mimiki) wykazało, że reklamy tworzone w oparciu o AI wywołują silniejsze emocje niż „tradycyjne” spoty – częściej jednak są to doznania negatywne, takie jak dezorientacja, niepokój czy nawet smutek.
Jeśli zatem eksperymentujecie z AI w reklamie, uważajcie, by branding nie zamienił się – jak zręcznie ujął to serwis „The Drum” – w blanding.
Według prognoz IAB („2025 Creator Economy Ad Spend & Strategy Report”) do końca bieżącego roku wartość rynku reklamy w tym segmencie sięgnie 37 miliardów dolarów w samych tylko Stanach Zjednoczonych.
Tempo wzrostu? 26 proc. rok do roku – cztery razy wyższe niż wskaźnik dla całego rynku mediów.
Jak zaznaczają autorzy opracowania, marketerzy coraz częściej traktują twórców internetowych jako samodzielne kanały komunikacji, a nie tylko element kampanii socialmediowych.
Najwięcej pieniędzy do influencerów trafia z retailu (12,3 miliarda dolarów). Inne branże ochoczo współpracujące z twórcami to FMCG, finanse, moda, technologia i motoryzacja.
IAB przewiduje, że w 2026 r. wydatki na reklamę w ramach gospodarki twórców wzrosną do 43,9 miliarda dolarów. W 2021 r. wynosiły 13,9 miliarda USD.
Nic, tylko tworzyć, tworzyć i jeszcze raz tworzyć.
Kolejnych modeli AI przybywa jak krokusów na wiosnę, zwykle więc nie warto się o nich rozpisywać.
Chyba że chodzi o Nano Banana Pro.
Najnowsze dokonanie Google stało się viralem.
Wszystko za sprawą imponujących możliwości, jakie oferuje wersja Pro modelu, który pojawił się na rynku latem tego roku.
Narzędzie oparte na świeżo zaprezentowanym modelu Gemini 3 Pro pozwala na edytowanie i modyfikowanie zdjęć i grafik, tworzy infografiki i slajdy, utrzymuje spójność wyglądu przedmiotów i postaci, potrafi też pracować nawet z kilkunastoma obrazami jednocześnie.
Z generatora można korzystać za pośrednictwem aplikacji Gemini. Również bezpłatnie, choć w tym przypadku dostęp jest ograniczony (po krótkiej zabawie Gemini wraca do podstawowej wersji modelu).
Obrazy wygenerowane za darmo i w ramach niższych abonamentów będą oznaczone znakiem wodnym. Ta niedogodność nie dotyczy posiadaczy subskrypcji Google AI Ultra.
Innymi słowy, jeśli chcecie mieć oryginalny content swojego autorstwa, wystarczy dużo zapłacić.
Chcecie zaprosić znajomych na mieszkanie – ale tak naprawdę nie chcecie ich zapraszać?
Meta ma na to sposób.
W ramach niespiesznej, acz konsekwentnej, rozbudowy swojego metawersu, koncern zaprezentował Hyperscape Capture (wersja beta). Nowa funkcja powala na skanowanie pomieszczeń za pomocą gogli Quest 3 i 3s i generowanie ich „immersyjnych” trójwymiarowych kopii na platformie Horizon. Wirtualne lokalizacje można udostępniać za pomocą linku innym użytkownikom headsetów Mety.
W jednym pomieszczeniu może znaleźć się maksymalnie osiem osób.
Rozsądnie pomyślane. Większe zagęszczenie to ryzyko, że sąsiedzi zadzwonią na straż miejską.
Kolekcjonerstwo się opłaca. Najbardziej w kilkudziesięcioletniej skali czasowej.
Egzemplarz pierwszego komiksu z Supermanem, „Superman No 1” z 1939 r., został sprzedany na aukcji zorganizowanej przez Heritage Auctions za rekordową kwotę 9,12 miliona dolarów (poprzedni rekordzista, „Action Comics No. 1”, znalazł nabywcę za 6 milionów USD).
Wpływ na rekordową cenę białego kruka miała m.in. jego doskonała kondycja. Egzemplarz otrzymał dziewięć punktów w dziesięciostopniowej skali jakości stosowanej przez branżę do oceny stanu zachowania komiksów.
Skarb przez ponad 80 lat leżał w zapomnieniu na strychu w jednym z domów w północnej Kalifornii. Został odnaleziony pod stertą gazet w zeszłym roku przez trzech braci pragnących zachować anonimowość. Komiks kupiła ich matka w 1939 r.
Stworzenie spotu reklamowego dla globalnej marki nie wymaga angażowania studia filmowego.
Można to zrobić na kolanie. A czasem trzeba – jeśli życzy sobie tego klient.
Linie Qatar Airways do spółki z Google zorganizowały wyzwanie, do którego zaprosiły dwóch twórców AI z branży reklamowej: PJ Accetturo i Toreya Koharę.
Śmiałkowie otrzymali 15 godzin na stworzenie 60-sekundowego spotu za pomocą modelu Gemini. Dokładnie tyle, ile trwa lot z Dohy do Atlanty samolotem Qatar Airways, na pokładzie którego odbywał się „czelendż”.
Cel akcji? Promocja – rzekomo – najszybszego Wi-Fi na wysokości 10 tys. metrów nad ziemią.
Biorąc pod uwagę okoliczności, wyszło nie najgorzej. Zresztą oceńcie sami.
Stambulscy kierowcy toczą beznadziejną walkę z nieuchwytnym przeciwnikiem.
Chodzi o ptaki.
Gołębie, wróble, sroki, wrony i nade wszystko mewy uszkadzają karoserie samochodów, obniżając ich wartość rynkową przez partyzanckie ataki z powietrza.
Globalne koncerny nie zawsze robią globalne kampanie.
Przykładem partyzancki pop-up Starbucksa.
Przy jednej z ulic w Los Angeles gigant uruchomił okienko zamaskowane nadrukami przypominającymi uliczne plakaty. Ogłoszenia, łatwe do zignorowania na pierwszy rzut oka, informowały o nowej ofercie Starbucksa – napojach „proteinowych”, które właśnie trafiły do menu sieciówki w USA i Kanadzie.
Celem kampanii zatytułowanej „Protein Wall-Thru” była oczywiście wiralizacja zaskoczenia przypadkowych przechodniów.
Partyzantka to być może jeden z ostatnich segmentów marketingu odpornych na wpływy AI.
Oferuje je Kitchen Warehouse, australijska sieciówka AGD.
W ramach czarnopiątkowej akcji zatytułowanej „Bake Friday” marka rozdaje kody rabatowe na arkuszach papieru do pieczenia pokrytych termoaktywnym atramentem.
Papier należy włożyć do piekarnika podgrzanego do 100°C – nadruk zniknie, odsłaniając upragnioną przepustkę do niższej ceny.
Nie jest jasne, czy wartość rabatu rekompensuje koszty wykorzystanej energii elektrycznej i potencjalne szkody zdrowotne związane z wdychaniem oparów atramentu.
Wsiadając do taksówki, czasem warto zapytać o cenę. Szczególnie gdy nie jest to usługa zamówiona przez apkę.
Wzmożoną czujność warto zachować m.in. w Zagrzebiu.
Zaleca ją kampania społeczna przygotowana przez agencję Šanavala – kilka miesięcy po skandalu z nowozelandzkim turystą, któremu chorwacki taksówkarz wystawił rachunek na skromne 1,5 tys. euro.
Kreacje OOH pokazują drogę z punktu A do punktu B urozmaiconą zawijasem układającym się w adekwatne słowa kluczowe: „WTF”, „OMG” i „scam”.
Plakaty i billboardy opatrzone są kodem QR, który prowadzi do landing page’a z informacjami o orientacyjnych kosztach przejazdu na lokalnym rynku i sprawdzonych usługodawcach.
Wszystko po to, byście nie zapytali chorwackiego taksówkarza „WTF?”. Mógłby nie zrozumieć.
Jeśli marzy wam się przytulny klub dyskusyjny online, ale nie wiecie, gdzie go szukać w czasach hejtu, spamu i trollingu, Phictly oferuje rozwiązanie. Apka społecznościowa na Androida i iOS łączy ludzi wokół takich polemicznych, acz bezpiecznych tematów, jak książki, filmy i seriale. Użytkownicy mogą zakładać kluby poświęcone wyłącznie jednemu tytułowi i obejmujące maksymalnie 20 osób. Przy tak małej publiczności trollowanie się nie opłaca.