O Open Claw pisaliśmy już w kilku różnych kontekstach. Dla przypomnienia jest to program do tworzenia agentów, którzy są w stanie kontrolować twój komputer oraz posiadają długoterminową pamięć. Rozwiązanie to stało się w ciągu dosłownie kilku miesięcy wzorcem, jak powinien wyglądać asystent AI. Zostało już skopiowane przez Anthropic i Perplexity, a wynalazca Open Claw (chyba można tak o nim mówić) został wchłonięty przez OpenAI. No właśnie – wynalazca, a nie samo rozwiązanie, które dostępne jest na licencji open source i rozwijane przez tysiące deweloperów.
Szpon (ang. claw) jest nadal na wolności, a korpo-ekosystemy, do których dołącza teraz Microsoft, starają się zaoferować swoje „bezpieczniejsze” rozwiązanie na osobistego agenta AI. Ja jednak zwróciłbym uwagę na wartość, jaką niesie ze sobą posiadanie swojego agenta AI na swojej maszynie i dzięki temu posiadanie nad nim kontroli. Open Claw może korzystać z każdego dostępnego modelu językowego i przełączać się między nimi. Nikt nie może Ci go zablokować, odebrać czy zmienić. Uważam, że w przypadku tej technologii to sprawa kluczowa, bo agent, który z czasem będzie wiedział o nas więcej niż my sami, w cudzych rękach przestaje być narzędziem, a staje się dźwignią. Microsoft pokaże swoją wersję „bezpieczniejszego” szpona na konferencji Build w czerwcu.
Pytanie tylko: bezpieczniejszego dla kogo?
Spis treści:
Microsoft inspiruje się OpenClaw
Meta wirtualizuje swojego szefa
Icelandair szuka „naprawdę złego fotografa”
Lidl staje się telekomem
De’Longhi zminiaturyzował kawiarnie
Meta może wyprzedzić Google
Dollar General stawia na audio
Purga Studio rezygnuje z dialogów
Akamai: media przegrywają z botami
MILO zachęca do umiaru
Shorts
Weekly tool
Microsoft inspiruje się OpenClaw
OpenClaw znalazł naśladowców.
Nowego agenta AI inspirowanego projektem Petera Steinbergera testuje Microsoft.
Narzędzie ma zostać zintegrowane z asystentem Microsoft 365 Copilot i będzie przeznaczone głównie do klientów korporacyjnych.
Agent ma pomóc w automatyzacji złożonych, wieloetapowych zadań – na zlecenie, choć bez ingerencji użytkownika. Od swojego opensource’owego odpowiednika będzie różnić się m.in. silniejszymi zabezpieczeniami.
Projekt wpisuje się w szerszą strategię firmy rozwijania agentów AI, obejmującą m.in. Copilot Cowork i Copilot Tasks.
Meta tworzy fotorealistyczny model 3D swojego CEO.
Dzięki wirtualizacji Mark Zuckerberg będzie mógł wydajniej komunikować się z pracownikami i udzielać im informacji zwrotnych.
Projekt jest częścią szerszej strategii firmy, która inwestuje miliardy w rozwój tzw. „superinteligencji osobistej” – zaawansowanych osobistych asystentów AI, znających swoich użytkowników od podszewki.
Inicjatywa bazuje na wcześniejszych przedsięwzięciach Meta, m.in. Meta AI czy AI Studio.
Jeśli eksperyment się powiedzie, w przyszłości swoje cyfrowe klony będą mogli tworzyć również influencerzy – zwiększając w ten sposób zasięgi przy mniejszym nakładzie pracy.
Usługa, świadczona obecnie w Austrii, Niemczech i Szwajcarii, ma niebawem objąć nawet trzydzieści nowych państw, m.in. Francję, Hiszpanię, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone.
Abonament będzie dostępny przez aplikację Lidl Plus, z której korzysta już ponad 100 milionów użytkowników.
W ten sposób sieciówka chce zadbać o lojalność klientów i zapewnić sobie nowe źródło przychodów. Od strony technicznej projekt wspiera 1GLOBAL.
Podobne projekty rozwijają również inne firmy spoza branży telekomów, m.in. Revolut, Klarna czy N26.
De’Longhi zamienił ekspresy do kawy w miniaturowe kawiarnie.
W ramach kampanii „The World’s Smallest Coffee Shop” firma stworzyła pięć ręcznie wykonanych miniatur inspirowanych lokalami z Berlina, Kopenhagi, Mediolanu, Paryża i Tokio.
Kawiarnie zostały zamontowane bezpośrednio na działających ekspresach.
Projekty są dziełem Simona Weissa, scenografa i modelarza znanego ze współpracy z Wesem Andersonem (m.in. przy realizacji „Grand Budapest Hotel” czy „Asteroid City”).
Twórca wprowadził do nich celowe niedoskonałości – by lepiej imitowały pierwowzory
Kampania ma zasięg globalny. Kawiarnioekspresy promowane będą m.in. w mediach społecznościowych i kanałach retailowych.
Meta jest na prostej drodze do zajęcia pierwszego miejsca na rynku reklamy cyfrowej.
Według wyliczeń eMarketera tegoroczne przychody reklamowe spółki wyniosą ok. 243,5 miliarda dolarów. To o 4 miliardy więcej niż w przypadku Google, który ma zarobić na reklamach ok. 239,5 miliarda USD.
Wzrost napędzają nowe formaty reklamowe i rozwój AI. Dzięki systemowi rekomendacji opartemu na sztucznej inteligencji oglądalność Reels w USA wzrosła o ponad 30 proc. rok do roku. Meta szacuje, że w ciągu kolejnych dwunastu miesięcy rolki mogą wygenerować 50 miliardów dolarów.
Tymczasem Google mierzy się z rosnącą konkurencją w dziedzinie wyszukiwania – i to nie tylko ze strony chatbotów. Coraz więcej użytkowników ze swoimi zapytaniami produktowymi przenosi się bezpośrednio do Amazona.
Amerykańska sieć dyskontów wdraża reklamy audio oparte na AI w ok. 6 tys. sklepów w 48 stanach USA. Do czerwca tego roku system ma działać łącznie w 12 tys. placówek.
Platforma umożliwia precyzyjne targetowanie komunikatów w oparciu o dane własne, optymalizację kampanii w czasie rzeczywistym i pomiar efektów sprzedażowych na podstawie danych z kas. Potrafi też automatycznie dopasowywać głośność reklam do natężenia ruchu w sklepie i lokalizować przekaz dla konkretnego regionu.
Format jest o tyle łatwy do wdrożenia, że wykorzystuje istniejącą infrastrukturę nagłośnieniową. Wyzwaniem pozostaje pomiar realnego wpływu komunikatów na zakupy.
Szczególnie że – jak zaznacza eMarketer – wielu klientów podczas przemieszczania się po sklepie skupia się na „audio” w swoich słuchawkach.
Jak donosi Akamai, aktywność botów AI w zeszłym roku wzrosła o ok. 300 proc. Na celowniku automatów znajdują się przede wszystkim strony e-commerce (48 proc.), ale witryny mediowe są drugą największą „ofiarą” scrapingu (13 proc.).
Największe żniwa zbierają boty OpenAI, Meta i ByteDance, ale na rynku działa też dużo mniejszych firm, które pozyskują dane i odsprzedają je korporacjom.
Mimo ogromnej aktywności botów – w tym tych, które pobierają treści w czasie rzeczywistym, by serwować odpowiedzi użytkownikom – ruch zwrotny do mediów jest minimalny. Według danych Raptive ChatGPT generuje mniej niż 0,2 proc. wejść do sieci 6 tys. niezależnych wydawców.
Przepisywanie promptów jest uciążliwe. Od tej niedogodności uwalnia użytkowników nowa funkcja w Chrome. Skills pozwala na zapisywanie często stosowanych poleceń do ponownego wykorzystania na innych stronach. Dla ułatwienia Google udostępni również bibliotekę gotowych promptów w takich kategoriach, jak dieta, zakupy czy analiza skomplikowanych treści.