Gaming to pojęcie, które – jeśli zapytamy o jego istotę pięć przypadkowych osób na ulicy – doczeka się pięciu zupełnie różnych definicji. I co ważne, każda z nich będzie w pewnym sensie prawidłowa. Gaming ewoluuje i wkracza w kolejne obszary życia, dlatego trudno zamknąć go w jednej formułce. Dla wielu osób rozpoznawalność tego świata zaczęła się od pierwszych edycji Intel Extreme Masters w katowickim Spodku. A od tamtej pory wydarzyło się naprawdę wiele.
Zmieniło się pokolenie graczy, sposób, w jaki gaming jest konsumowany, oraz przestrzenie, w których zaczyna odgrywać kluczową rolę. Gry przenikają dziś do rozrywki, marketingu, technologii, sportu, mody – a nawet edukacji. Stały się językiem rozumianym przez różne środowiska. Znajdziemy je w treściach twórców internetowych, marek technologicznych, mediów, a nawet firm, które dekadę temu nie miały z gamingiem absolutnie nic wspólnego. I właśnie tu pojawia się pytanie, które warto sobie zadać.
Czy dla Twojej marki gaming jest przestrzenią, w którą warto wkroczyć?
Na początku ustalmy – kim właściwie jest współczesny gracz? Przez lata funkcjonował stereotyp rodem z South Parku. Postać siedząca w zabałaganionym pokoju, otoczona energetykami, jedzeniem i kablami, wychodząca z domu tylko wtedy, gdy odbywała się premiera nowej gry. Dziś wiemy, że ten obraz nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
Według raportu SW Research „Różne twarze polskiego gracza” w Polsce jest około 20 milionów osób deklarujących, że grają regularnie. Co więcej, podział na płcie jest niemal idealnie równy: 54 procent stanowią kobiety, a 46 procent mężczyźni. Najliczniejszą grupę stanowią osoby w wieku 25–34 lat, czyli ludzie pracujący, często z ustabilizowaną sytuacją finansową i konkretną siłą nabywczą.
Współczesny gracz to również ktoś o szerokich zainteresowaniach. Wśród regularnych zajęć ankietowani wskazywali słuchanie muzyki (83 procent), gotowanie (70 procent), czytanie książek (55 procent) czy treningi na siłowni (47 procent). To tylko część listy, bo równie często pojawiały się gry planszowe, oglądanie wydarzeń sportowych czy wędkowanie.
Te dane jasno pokazują, że gracze nie są grupą oderwaną od rzeczywistości. To różnorodni aktywni ludzie o wielu pasjach. A to czyni ich jedną z najbardziej interesujących dla marek grup społecznych.
Kiedyś gry traktowano jak hobby. Dziś gaming to pełnoprawny ekosystem, który funkcjonuje równolegle do tradycyjnych form rozrywki i z roku na rok coraz mocniej przenika do codziennego życia. To już nie tylko tytuły na półce i kilka godzin wolnego czasu po pracy. To platformy streamingowe, społeczności, wydarzenia, twórcy, marki, a nawet całe uniwersa, które żyją poza samą rozgrywką.
Gaming stał się sferą spotkań. Przestrzenią, w której kształtują się trendy, memy, język komunikacji i sposób postrzegania świata. Miliony ludzi spędza w niej czas nie tylko po to, by grać, ale żeby oglądać ulubionych streamerów, brać udział w turniejach, śledzić premiery, komentować patche, tworzyć content i budować relacje.
Co istotne, gry stały się narzędziem komunikacji. W świecie, który coraz bardziej skraca dystans między offlinem a onlinem, gaming daje poczucie wspólnoty i współuczestnictwa – porównywalne z emocjami stadionu, koncertu czy premiery filmowej. To język, który łączy pokolenia i branże. Z jednej strony młodzi użytkownicy budują w nim swoją tożsamość, z drugiej dorośli gracze traktują go jako naturalną część stylu życia.
Dla marek kluczowe jest jedno: gaming nie jest kategorią produktów, ale kategorią kultury. Odbiorcy są nie tylko konsumentami, lecz aktywnymi uczestnikami, tworzą, komentują, dyskutują i wpływają na to, co dzieje się wokół. To oznacza, że każda marka, która będzie potrafiła wejść w ten świat autentycznie, zyska dostęp do jednej z najbardziej dynamicznych i zaangażowanych społeczności współczesnego rynku.
Wchodząc w świat gamingu, marka otrzymuje dostęp do jednej z najbardziej zaangażowanych społeczności w internecie. Gracze reagują szybko, komentują, polecają i potrafią docenić komunikację przygotowaną specjalnie dla nich. Jeśli marka robi to umiejętnie i szczerze, lojalność odbiorców potrafi być tu znacznie silniejsza niż przy tradycyjnych działaniach.
To także przestrzeń, która daje ogromną wolność kreatywną. Mechaniki znane z gier, memy, storytelling i humor pozwalają konstruować akcje, które żyją dłużej niż klasyczna reklama i mają potencjał, by naturalnie rozchodzić się w sieci.
Gaming skraca dystans. Pozwala marce wejść tam, gdzie odbiorca spędza czas – w środowisko, które łączy pokolenia i branże. Dorośli gracze z ustabilizowaną sytuacją finansową oraz młodsi użytkownicy funkcjonują w tym świecie na co dzień, traktując go jako naturalną część swojego życia.
Największą przewagą jest jednak uwaga. W świecie ciągłego scrollowania gaming potrafi zatrzymać odbiorcę na dłużej, a marka pojawiająca się obok emocji, rywalizacji czy twórców, których widzowie lubią i cenią, zyskuje dużo więcej niż tylko chwilową ekspozycję medialną.
Najprostszym i najczęściej wybieranym sposobem jest współpraca z twórcami gamingowymi. Ich społeczności są lojalne, dobrze znają swoich ulubionych streamerów i chętnie angażują się w przygotowane przez nich akcje. Wspólne aktywacje, testy produktów czy specjalne transmisje to tylko część możliwości. Co ważne, nie trzeba od razu współpracować z największymi twórcami. Na TikToku, a także na innych platformach wciąż przybywa profili związanych z tematyką gier.
Coraz ciekawszą drogą jest również pojawienie się w samych światach gier. Roblox i Fortnite stały się przestrzeniami, w których marki mogą tworzyć własne mapy.
Poniżej kilka przykładów:
Podobną drogę obrały również instytucje sportowe. US Open czy Australian Open regularnie tworzą własne mapy i turniejowe przestrzenie, dostrzegając w gamingu szansę nie tylko na dotarcie do młodszych kibiców, ale także na zaszczepienie w nich pasji do tenisa poprzez świat, który doskonale rozumieją.
Kolejnym rozwiązaniem jest obecność na dużych wydarzeniach gamingowych takich jak Poznań Game Arena czy Intel Extreme Masters. Na tych imprezach coraz częściej pojawiają się marki spoza branży, między innymi Wedel, L’Oréal Paris czy mBank. Stoiska, dedykowane aktywacje i bezpośredni kontakt z uczestnikami budują nie tylko widoczność, ale także poczucie, że marka naprawdę rozumie kulturę gamingu.
Opcji na wejście w świat gier jest coraz więcej i warto je obserwować. To przestrzeń, która zmienia się dynamicznie, otwierając przed markami nowe formaty, narzędzia i możliwości kontaktu z odbiorcą. Każdy kolejny rok przynosi nowe platformy, światy, sposoby interakcji i zwyczaje społeczności, które potrafią błyskawicznie budować zasięg i zaangażowanie.
Gaming to dziś nie tylko rozrywka i marketing. Coraz mocniej widać jego wpływ na edukację, HR i employer branding. Firmy odkrywają, że gry i technologie z nimi związane pozwalają budować kompetencje, komunikację i zaangażowanie pracowników w bardziej naturalny sposób niż tradycyjne metody.
Jednym z najciekawszych trendów są szkolenia VR, dzięki którym pracownicy mogą ćwiczyć zawodowe scenariusze w bezpiecznym, realistycznym środowisku. To forma nauki, która łączy praktykę, symulację stresu i wysoki poziom zaangażowania.
Gaming coraz częściej pojawia się również w rekrutacji – szczególnie podczas wydarzeń branżowych i eventów gamingowych. Marki wykorzystują te przestrzenie nie tylko do promocji, ale także do kontaktu z młodszymi kandydatami, dla których świat gier jest naturalnym środowiskiem.
Coraz większą rolę odgrywa także e-sport w employer brandingu. Turnieje firmowe czy drużyny tworzone przez pracowników pozwalają integrować zespoły i budować kulturę organizacyjną. Warto również wspomnieć o edukacyjnych grach tworzonych w Robloxie, które pomagają młodszym użytkownikom uczyć się języków, historii czy zasad bezpieczeństwa w internecie.
Gaming to dziś jedna z najważniejszych przestrzeni, w których marki mogą spotkać się ze współczesnym odbiorcą. Łączy pokolenia, tworzy nowe formaty komunikacji i daje pole do budowania autentycznych relacji. Dlatego firmy spoza branży gamingowej powinny traktować gry nie jako trend, ale jako naturalny kierunek rozwoju ich komunikacji.