Nowa, świetna reklama Coinbase to połączenie dwóch niszowych światów: gamingu oraz crypto. A może jednak wcale już nie takich niszowych? W końcu została ona wyemitowana w oscarowym bloku reklamowym – jednym z największych świąt kultury masowej!
W dodatku używa ona bardzo niszowego memu, jakim jest NPC (Non Playable Character) – skrót oznaczający w grach sterowane komputerowo postacie o zaprogramowanych zachowaniach. W slangu termin ten opisuje osoby postrzegane jako pozbawione niezależnego myślenia, pochlebców lub zachowujące się w sposób przewidywalny.
Spot używa całego szeregu symboli i jest bardzo alegoryczny. Na odpowiednim dobraniu tych elementów polega jego wartość perswazyjna i artystyczna.
Pozostaje sobie na koniec zadać pytanie: czy jestem NPCem? Proponuję test, jaki mógłby zaprojektować autor wspomnianej reklamy. Oto pytania tego kwestionariusza:
Płacisz kartą zamiast gotówką lub crypto
Zamiast tworzyć content, to go konsumujesz
Zamiast wykorzystywać algorytm do pracy, to algorytm wykorzystuje ciebie do monetyzacji
Masz opinię na każdy temat, ale żadna z nich nie jest twoja
Twój bunt polega na kupowaniu produktów z napisem „bunt” na opakowaniu…
… czekaj, czekaj, czy to nie tak jak w tej reklamie?
Spis treści:
Coinbase namawia do wyjścia z systemu
OAAA: connected commerce napędza OOH
Tilly Norwood nagrała piosenkę
Disney zarobił więcej na Oscarach
Google przeprowadza rewolucję w Mapach
Digiday: rośnie influencerska klasa średnia
CreatorIQ: niestabilność platform główną bolączką influencerów
Honda pokazuje, jak zniszczyć kosiarkę
Tony’s Chocolonely nagradza życzliwość
Zevia szkodzi robotom
Shorts
Weekly tool
Coinbase namawia do wyjścia z systemu
Coinbase, jedna z największych giełd kryptowalut na świecie, zachęca do buntu.
W spocie stworzonym na okoliczność gali oscarowej platforma pokazuje, że przeciwko bezwzględnej logice systemu mogą zbuntować się nawet postacie z gier komputerowych.
Bohater, w garniturze i z aktówką w ręku, postanawia wyrwać się z kafkowskiej sytuacji i puścić pędem przed siebie.
Trasa prowadzi na tereny niezurbanizowane w stronę zachodzącego słońca. Metę wyznacza Coinbase, który – zgodnie z hasłem kampanii – działa „poza ich systemem”.
Czym jest „system” i kim są „oni”? Jeśli nie znajdziecie odpowiedzi w Google, spróbujcie na X.
Handel przenosi się do internetu, ale świat fizyczny nie przestaje istnieć – dlatego warto się w nim reklamować.
Jak wynika z badania Out of Home Advertising Association of America (OAAA) i Winterberry Group reklama zewnętrzna coraz częściej jest elementem strategii sprzedażowych – a nie tylko sposobem na budowanie rozpoznawalności marki. Aż 98 proc. marketerów wykorzystuje kanały OOH w działaniach zorientowanych na konwersję. Jednocześnie 86 proc. respondentów zapowiada wzrost nakładów na nośniki zewnętrzne w ciągu najbliższych dwóch lat.
Zwiększone zainteresowanie OOH to efekt rozwoju connected commerce – strategii biznesowej obliczonej na prowadzenie konsumenta przez różne punkty styku online i offline: od kontaktu z reklamą po transakcję. Kampanie outdoorowe projektowane w tym modelu pojawiają się często w pobliżu sklepów, wspierając reklamy cyfrowe i retail media.
Badanie wskazuje też na wzrost znaczenia DOOH: billboardów cyfrowych i wyświetlaczy w punktach sprzedaży, pozwalających na synchronizację emisji reklam z kampaniami online.
Reklama jest wszędzie. A mimo to wciąż się rozprzestrzenia.
Tilly Norwood, „pierwsza na świecie aktorka AI” (jak głosi opis na jej instagramowym profilu) wygenerowana przez brytyjską firmę Particle6, rozpoczęła karierę piosenkarki utworem „Take The Lead”.
Artystka, jak każda gwiazda, ma swoich hejterów – m.in. członków SAG-AFTRA, związku zawodowego aktorów i innych pracowników branży medialnej. Konkurenci zarzucają Norwood – czy raczej Particle6 – wykorzystywanie pracy prawdziwych twórców jako paliwa dla generatorów AI.
Norwood odpowiada na krytykę słowami piosenki: „Kiedy mówią o mnie, nie widzą ludzkiej iskry, kreatywności, która stoi za kodem, za światłem. Jestem tylko narzędziem, ale mam w sobie życie”. I dodaje: „AI nie jest wrogiem, jest kluczem”.
Magia Hollywood wciąż działa. W każdym razie na reklamodawców.
Disney Advertising sprzedał wszystkie „sloty” na emisję reklam podczas rozdania Oscarów na kilka dni przed – już dziewięćdziesiątą ósmą – galą.
Popyt był na tyle duży, że stawki za reklamy wzrosły o kilkanaście procent rok do roku. W 2024 r. 30-sekundowy spot podczas imprezy kosztował między 1,7 a 2,2 miliona dolarów. W przypadku tegorocznej emisji górna granica przesunęła się do 2,3 miliona USD.
Przybyło również reklamodawców. Do osiemnastu marek, które wsparły wydarzenie także w zeszłym roku, dołączyło 24 nowych firm. Wśród szczęśliwych nabywców czasu antenowego znaleźli się m.in. Rolex, Burger King, Starbucks, Toyota, Microsoft i Verizon.
Według Disneya sukces sprzedażowy to m.in. efekt strategii „Content Everywhere”, która pozwala markom promować się na wielu platformach, również poza czasem transmisji.
Ciekawe, kiedy swoją pierwszą oscarową rolę zagra Tilly Norwood.
Gigant wprowadza do aplikacji zmiany, które określa jako „największe od ponad dekady”.
Jedna z aktualizacji, „Ask Maps”, to asystent podróży. Bot, zasilany Gemini, odpowiada na pytania (np. o miejsca na trasie, noclegi, restauracje itp.) i tworzy propozycje planu podróży.
Druga nowość to tryb „Immersive Navigation” – trójwymiarowa wizualizacja trasy z dodatkowymi elementami otoczenia, takimi jak budynki, przejścia dla pieszych czy sygnalizacja świetlna. Funkcja ma też oferować „inteligentne przybliżenia” w lokalizacjach budzących wątpliwości i bardziej naturalne wskazówki głosowe.
Pojawi się też więcej informacji na temat plusów i minusów alternatywnych tras i możliwość podejrzenia destynacji w trybie Street View.
Nowe funkcje są obecnie wdrażane w USA na urządzeniach z Androidem i iOS. W kolejnych miesiącach pojawią się również w Android Auto i Apple CarPlay oraz samochodach z systemem Google built-in.
Podróże metodyczne staną się łatwiejsze. Podróże romantyczne – mogą odejść w zapomnienie.
Klasa średnia przeżywa kryzys, ale nie w świecie influencingu.
Jak donosi serwis Digiday, na rynku twórców internetowych coraz większą rolę odgrywa tzw. „creator middle class” – hobbyści, edukatorzy i przedstawiciele rozmaitych nisz.
Średniacy nie mogą wprawdzie liczyć na duże kontrakty – zarezerwowane dla online’owych celebrytów – ale monetyzują swoją twórczość dzięki newsletterom, kursom, afiliacji i pomniejszym współpracom z markami.
Potencjał influencerskiej klasy średniej dostrzegają również marki. Firmy, takie jak Urban Outfitters, kierują swoje programy do twórców, których obserwuje mniej niż 10 tys. osób. Powód? Bardziej zintegrowane społeczności, większe zaangażowanie, lepsza personalizacja.
Za takim podejściem przemawiają też dane. Jak wynika z analizy platformy Levanta, influencerzy średniego szczebla osiągają wyższe wskaźniki konwersji niż internetowi celebryci (6 proc. vs 5 proc.)
Może by rzucić to wszystko i założyć kanał na YouTube?
CreatorIQ: niestabilność platform główną bolączką influencerów
Influencing to kusząca ścieżka kariery, ale pełna pułapek.
Największą z nich jest niestabilność platform i algorytmów. W badaniu przeprowadzonym przez CreatorIQ za kluczowe zagrożenie uznało ją 18 proc. respondentów. Dużą przeszkodą jest również brak stałych współprac z markami – tak twierdzi 17 proc. ankietowanych. O jeden procent mniej za główną barierę w rozwoju uważa niskie przychody i niedocenianie ich twórczości.
Obawy twórców potwierdzają dane rynkowe. W czasie, gdy ważyła się przyszłość TikToka, liczba postów sponsorowanych spadła o 4,6 proc. – a po finalizacji umowy przez ByteDance wzrosła o 16,8 proc., co pokazuje, jak bardzo interesy twórców zależą od stabilności platform.
Jak z YouTube nie wyjdzie, zawsze pozostają Bieszczady.
Tandeta psuje się łatwo. Zniszczenie sprzętu solidnej marki wymaga starań.
Możliwości klientów w tym zakresie demonstruje Honda.
W kampanii „How To Break a Honda” japoński koncern pokazuje, jak skrócić życie urządzeniom z linii Honda Lawn & Garden (m.in. kosiarki, glebogryzarki, traktorki ogrodowe itp.).
Jednym ze sposobów jest zrzucenie sprzętu z dużej wysokości – najlepiej na metalowe kolce. Drugim – rozerwanie go na kawałki za pomocą wyciągarek. Jest też mniej widowiskowe rozwiązanie – utopienie kosiarki w betonie.
Macie inne pomysły? Piszcie do działu marketingu Hondy.
Sztuczna żywność jest jak sztuczna inteligencja – sugeruje Zevia w kampanii „Real Soda for Real Humans”.
Amerykańska marka naturalnych napojów bezalkoholowych porównuje sztuczne składniki w produktach konkurencji do ciężkostrawnych wytworów AI.
W spocie zatytułowanym „Lovely Day” pracownikowi biurowemu sięgającemu po puszkę Zevii wchodzi w paradę biurowy android – możliwe, że przełożony. Robot chętnie naoliwiłby podzespoły apetycznym koktajlem chemicznym, ale Zevia to czysta natura. Nieświadomy zagrożenia android pociąga kilka łyków z puszki pełnej zdrowia – i rozpada się na kawałki.
„Przecież się nie rozdwoję” to nieaktualny argument. Dzięki narzędziu Pika.me każdy może stworzyć swojego cyfrowego sobowtóra, który wygląda, mówi i zachowuje się jak jego pierwowzór. Wystarczy przesłać zdjęcie, nagrać głos i odpowiedzieć na kilka pytań, a system stworzy „multimodalną” wersję człowieka, dzięki której można „skalować” swoją obecność w internecie. Albo od razu przejść na emeryturę.