Biznes jeszcze nigdy nie mierzył się z tyloma wyzwaniami – mając jednocześnie tak wiele możliwości. Analizujemy siły napędowe i przeszkody, z którymi firmy będą miały do czynienia w 2026 r. i kolejnych latach.
Rzeczywistość biznesu jest coraz bardziej skomplikowana. Świat stał się mały, ale coraz bardziej się dzieli. Technologie ułatwiają życie, ale tworzą nowe zagrożenia. Mamy coraz więcej narzędzi do analizy, optymalizacji i zarządzania, a jednocześnie coraz więcej spraw wymyka się spod kontroli. Skuteczniej radzimy sobie z kryzysami – szkoda tylko, że ciągle ich przybywa.
Środowisko gospodarcze, prawne, polityczne i społeczne, w którym funkcjonują firmy, przypomina rollercoaster. Pozostawanie w strefie komfortu i poruszanie się siłą rozpędu jest coraz trudniejsze. Wymagania znacząco wzrosły. Trzeba patrzeć poza horyzont, mając równocześnie oczy z tyłu głowy, dysponować „planem B” i szybko adaptować się do zmian – a najlepiej je wyprzedzać.
Poniżej przedstawiamy najważniejsze zjawiska i procesy kształtujące współczesną gospodarkę. Kto myśli o biznesie długoterminowo, powinien uwzględnić je w swoich strategiach.
Ekspansja AI postępuje błyskawicznie i nieubłaganie. Według „The 2025 AI Index Report” (Stanford) w 2024 r. z narzędzi sztucznej inteligencji korzystało 78 proc. dużych firm – w porównaniu z 55 proc. rok wcześniej. 83 proc. badanych uważa wdrożenia z zakresu AI za kluczowy priorytet, a 92 proc. zamierza zwiększyć na ten cel budżety w ciągu najbliższych 3 lat. Infrastruktura też rozwija się w szybkim tempie. Według wyliczeń Dell’Oro Group (2025) globalne nakłady na centra danych w 2024 r. osiągnęły 455 miliardów dolarów. Za większość tego wzrostu – 51 proc. rok do roku – odpowiadały serwery do trenowania modeli AI.
Choć inwestycje w sztuczną inteligencję nie przynoszą na razie zysków OpenAI (w 2024 r. spółka miała 5 miliardów USD straty), to biznes ogółem nie ma powodów do narzekań. Badanie przeprowadzone na zlecenie Microsoft (2024) wykazało, że każdy dolar zainwestowany w generatywną sztuczną inteligencję przynosi 3,7 dolara zwrotu. Efekty są widoczne m.in. w obsłudze klienta, marketingu, sprzedaży, finansach, medycynie, produkcji, logistyce, R&D itp.
Sztuczna inteligencja przenika do niemal wszystkich obszarów cyfrowej gospodarki i jest obecna w wielu dziedzinach tradycyjnego biznesu. Firmy, które bagatelizują jej możliwości, zwyczajnie oddają pole konkurencji.
Stabilność to przeżytek. Nową normą jest kryzys. A właściwie polikryzys, bo z trzęsieniami ziemi mamy do czynienia niemal na każdym kroku. Lokalne i ponadlokalne konflikty zbrojne, terroryzm, epidemie i wizja kolejnych pandemii, zakłócenia w łańcuchach dostaw, zawirowania pogodowe i klęski żywiołowe, niekontrolowana migracja, zapaść demograficzna, inflacja, cyberprzestępczość, wojny celne, przerost biurokracji, niestabilność gospodarcza i regulacyjna, możliwość załamania dolara – w menu cyklicznych lub nieuchronnych katastrof jest chyba wszystko.
Kryzysy generują spore koszty. Weźmy ekstremalne zjawiska pogodowe. ICC szacuje, że w latach 2014–2023 spowodowały one straty w wysokości 2 bilionów dolarów. Na półtora biliona USD wyceniane są koszty cyberprzestępczości w 2025 r., a na bilion – kryzys zdrowia psychicznego. Wojny celne również nie pomagają gospodarce. Po nałożeniu „taryf” przez administrację Donalda Trumpa IMF obniżył prognozy dotyczące światowego wzrostu gospodarczego w 2025 r. o pół punktu procentowego (z 3,3 do 2,8 proc.) i o kolejne 0,3 p.p. w 2026 r.
W warunkach ciągłych wstrząsów prowadzenie biznesu w wielu branżach przypomina spacer przez pole minowe. Firmy tworzące długoterminowe strategie i działające transgranicznie muszą wykazywać się coraz większą inwencją w analizach ryzyka i brać pod uwagę czynniki, o których do niedawna nikt nie myślałby poważnie.
Pierwszy świat się starzeje. Drugi zresztą też. W krajach OECD wskaźnik obciążenia demograficznego wzrósł z 19 proc. w 1980 r. do 31 proc. w 2023 r., a do 2060 r. ma osiągnąć 52 proc. Oznacza to, że za trzy i pół dekady w najbardziej rozwiniętych państwach świata na każde sto osób w wieku produkcyjnym będzie przypadać ponad 50 seniorów (65+). W niektórych krajach – m.in. Włoszech, Japonii, Hiszpanii, ale i Polsce – wskaźnik ten może przekroczyć… 75 proc. Starzeją się również Chiny – i to szybciej niż Europa. Podobnie jest w Brazylii, Tajlandii czy Turcji.
Co to oznacza dla światowej gospodarki? Przede wszystkim:
Bo starzejąca się populacja to nie tylko problem, ale również wiele okazji biznesowych. DataIntelo prognozuje, że wartość „srebrnej gospodarki” wzrośnie z 5,5 biliona dolarów w 2023 r. do 8,5 biliona USD w 2032 r. Również dlatego warto orientować się na potrzeby seniorów.
Miała być globalizacja, wyszła fragmentacja. Świat rozpada się na bloki – polityczne, handlowe i technologiczne. Z symulacji IMF wynika, że głęboki podział świata na dwa bloki handlowe (USA+UE vs Chiny+Rosja) spowodowałby straty rzędu 2,3 proc. globalnego PKB. Największe koszty poniosłyby kraje najuboższe, a najmniejsze – choć znaczące – te najbardziej zaawansowane. Chyba że geofragmentacja przebiegałaby gwałtownie. Wówczas straty mogłyby sięgnąć 7 proc. światowego PKB. Z podobnym tąpnięciem mieliśmy do czynienia w czasie „szczytowego” covidu. W rozważanym przypadku skutki byłyby jednak znacznie bardziej długotrwałe.
Biznes już szykuje się na taką ewentualność. Firmy odchodzą od offshoringu, którego głównym ośrodkiem są Chiny, i przenoszą produkcję bliżej rynków zbytu (nearshoring) lub do krajów sojuszniczych, a w każdym razie przewidywalnych (fiendshoring). Stany Zjednoczone stawiają na Meksyk i Amerykę Łacińską, a Europa na Turcję i Afrykę Północną. Azjatycką alternatywę dla Państwa Środka stanowią Indie i Wietnam.
Dobrą praktyką staje się również dublowanie dostawców i rozdzielanie stosów technologicznych – pozyskiwanie technologii i komponentów z różnych źródeł i regionów w celu zmniejszenia narażenia na skutki nagłego przerwania dostaw.
Presja na redukcję emisji CO2 rośnie, ale głównie w Unii Europejskiej. W skali świata retoryka klimatyczna rozjeżdża się z realnymi działaniami – a w wielu krajach różni się diametralnie od tej uprawianej na Starym Kontynencie. Nad UE ciąży prawnie wiążący cel osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Służą mu system ETS, regulacje nakładane na przemysł, transport, budownictwo, CBAM (podatek węglowy na granicach) i gigantyczne inwestycje w OZE. Żaden inny blok gospodarczy nie prowadzi tak „ambitnej” polityki.
Chiny zadeklarowały chęć osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2060 r., ale nie opracowały ścieżki redukcji emisji ani przepisów wykonawczych. Rozwijają też nowe kopalnie o łącznej zdolności produkcyjnej 1,28 miliarda ton węgla rocznie. Produkcję w węglową zwiększają również Indie. Do „czarnego złota” wraca także USA. We wrześniu 2025 r. administracja Donalda Trumpa poinformowała, że przeznaczy kilkaset milionów dolarów na wsparcie rozwoju energetyki węglowej.
Tymczasem światowe emisje CO2 z paliw kopalnych w 2024 r. osiągnęły rekordowy poziom 37,8 miliarda ton. Rekord padł również w obszarze inwestycji w transformację energetyczną – 2,1 biliona dolarów.
Samotność stała się problemem systemowym. W USA tego stanu doświadcza regularnie ponad 36 proc. ogółu badanych i 61 proc. młodych dorosłych (Harvard, 2020). W Polsce problem dotyczy aż 68 proc. dorosłych (Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, 2025). Jego skutki mogą być poważne. Jak wynika z badań, samotność zwiększa ryzyko depresji, stanów lękowych, chorób serca, udaru, demencji i wielu innych chorób. W ocenie amerykańskiego departament zdrowia ma ona podobną szkodliwość zdrowotną co palenie piętnastu papierosów dziennie.
Problem jest poważny, ale – jak wiele problemów – generuje rozwiązania. Jedne z nich mają charakter instytucjonalny, jak WHO-wska Komisja ds. więzi społecznych, która ma promować budowanie kontaktów międzyludzkich. Znacznie szerszą ofertę ma biznes. Na przykład branża aplikacji randkowych, które w zeszłym roku wygenerowały ponad 8 miliardów dolarów.
Przybywa też rozwiązań na bazie AI, jak Woebot (bot terapeuta), Replika (bot przyjaciel) czy ElliQ (bot towarzysz dla seniorów). Do tego dochodzi masa rozwiązań do budowania relacji offline (Bumble, MeetUp), również w połączeniu z autopromocją (Nextdoor), wspólnych aktywności (grupy na Facebooku, kluby w Strava) czy colivingu (The Collective). Samotność napędza również rynek usług streamingowych, dla zwierząt (pet care) i wellbeingu.
Prowadzenie działalności zgodnie z przepisami jest coraz droższe. Według Eurostatu same tylko wydatki administracyjne (rozumiane jako część compliance) kosztują europejskie firmy ok. 150 miliardów euro rocznie. Ponad 60 proc. biznesów w UE wskazuje zbyt surowe regulacje jako główną przeszkodę w inwestycjach. Najbardziej „obrywają” mali i średni. Dla 55 proc. MŚP obciążenia administracyjne są największym wyzwaniem w działalności (Luvian Global Insights, 2025). Gigantyczne koszty ponoszą również podatnicy. Na obsługę regulacji unijna biurokracja przeznacza 26,5–38,3 miliarda euro rocznie.
Lepiej raczej nie będzie. Firmy protestują coraz głośniej, ale przepisów tylko przybywa. RODO reguluje przetwarzanie danych osobowych, DSA określa obowiązki platform cyfrowych, AI Act ustanawia ramy dla rozwoju sztucznej inteligencji, DORA ma wzmacniać cyberbezpieczeństwo, MiCA zwiększa kontrolę nad rynkiem kryptowalut, DAC7 narzuca marketplace’om obowiązki raportowe, a CSRD wprowadza ujednolicone kryteria raportowania ESG – które ma kosztować polskie firmy 2,6 miliarda złotych rocznie. Biznesy, które chcą przetrwać pod jarzmem biurokracji, muszą działać w trybie compliance-by-design.
Pewne są tylko podatki. Śmierć pozostaje domeną „przeciętniaków”, ale co lepiej sytuowani wizjonerzy już biorą się z nią za bary. Przykładowo 48-letni Bryan Johnson, twórca projektu Blueprint i organizator konferencji „Don’t Die Summit”, dokłada najwyższych starań (rygorystyczna dieta, przetaczanie krwi i inne atrakcje), by odwrócić swój wiek biologiczny. Z kolei Dave Asperey, jeden z ojców biohackingu, zamierza dożyć co najmniej 180 lat.
Tego typu inicjatywy zapładniają wyobraźnię milionów naśladowców. Szczególnie tych, których stać na inwestycje w długowieczność i życie w stylu health-first. Ci, którzy nie mogą sobie pozwolić na terapie genowe, wymianę osocza, zabiegi z egzosomami czy nawet wołowinę wagyu, ograniczają używki, starają się zdrowiej jeść i zażywają więcej ruchu.
To dobra wiadomość nie tylko dla przeciążonej służby zdrowia, ale również firm działających na rynku innowacyjnych terapii i profilaktyki zdrowotnej. Przykładem boom na leki GLP-1, służące do leczenia insulinooporności i otyłości. W 2024 r. koncern farmaceutyczny Eli Lilly odnotował 20-proc. wzrost przychodów rok do roku – głównie za sprawą preparatów Mounjaro i Zepbound.
Cała gospodarka długowieczności była wyceniana na ok. 806 miliardów dolarów w 2024 r. Do 2029 r. jej wartość w ma wzrosnąć do 1,4 biliona USD przy 12,7-proc. CAGR (MarketResearch.com).
Porządek musi być – mawiają już nie tylko Niemcy. Popyt na ład społeczny i tradycyjne wartości rośnie w wielu krajach świata. Również tych kojarzonych dotychczas z „progresizmem”. W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2024 r. zyskały partie prawicowe, a straciła lewica. Jednak prawdziwy zwrot akcji nastąpił w listopadzie zeszłego roku wraz z wygraną Donalda Trumpa. Zmiany w polityce wewnętrznej i zewnętrznej USA – w tym relacjach euroatlantyckich – trudno określić inaczej niż jako radykalne.
Zmienił się też „klimat” w biznesie i cyberprzestrzeni. W odstawkę poszła polityka DEI (tzw. różnorodność, równość i inkluzywność), a Mark Zuckerberg poddał się samokrytyce i przyznał do ulegania naciskom poprzedniej administracji. Ekologia również straciła na popularności – przynajmniej w polityce, bo w świadomości konsumenckiej pozostaje obecna.
Niepewność światopoglądowa to kolejny czynnik ryzyka biznesowego. Firmy muszą monitorować sytuację na rynku wartości, by nie przestrzelić z inwestycjami w kierunku, który może zostać odwrócony po kolejnych wyborach.
W 2024 r. na świecie rozgrywało się 61 konfliktów, w których przynajmniej jedną ze stron był rząd państwa. Tak źle nie było od 1946 r. Roczne wydatki na zbrojenia sięgnęły 2,7 biliona dolarów – o 9,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Kontynuacja tego trendu może je zwiększyć do poziomu 6,6 biliona USD w 2035 r. To ewentualność dość realna, bo widmo wojny krąży po całym świecie – od Karaibów po Morze Południowochińskie. W Europie niestety już się „ucieleśniło” za Bugiem, a teraz straszy środkową i zachodnią część kontynentu.
Jednak współczesna wojna jest bardziej skomplikowana niż w latach 40. Obejmuje cyberataki, dezinformację, sterowanie percepcją, ataki na infrastrukturę krytyczną, destabilizację granic, sankcje, blokady, przerywanie łańcuchów dostaw, szantaż energetyczny, politykę surowcową, a nawet działania w kosmosie.
Firmy działające ponadlokalnie i planujące ekspansję muszą monitorować mapę konfliktów. Niezbędne jest też posiadanie „planu B” w logistyce i pilnowanie przepisów sankcyjnych. Przydadzą się również ubezpieczenia od ryzyk politycznych, chroniące majątek przed skutkami wojen, zamieszek czy przejęcia mienia przez obce rządy. Biznesy, które zbudują swoje modele wokół bezpieczeństwa, mogą liczyć na żniwa. Bo na wojnie, jak na wojnie – jedni tracą, drudzy się bogacą.